FESTIWAL ARTYSTÓW WYJĄTKOWYCH

Skąd wziął się w Waszym życiu taniec? Jakie były Wasze początki?
Dominika Wiak: Mnie na pierwsze zajęcia zaprowadziła mama. Były to zajęcia rock’n roll’a akrobatycznego. Tam spędziłam dziewięć lat. Pasja do rock’n roll’a gdzieś się we mnie po tych latach wyczerpała i postanowiłam poszukać czegoś nowego. Zacząć poszerzać swoje zainteresowania. Trafiłam do młodzieżowej grupy teatralnej – Teatr Słowa i Tańca. Później znalazłam wydział w Bytomiu i tam powróciłam bardziej do tańca, po to by w nim ten teatr zupełnie inaczej odnaleźć.
Katarzyna Kania: U mnie było inaczej. Tańczyć zaczęłam dużo później, ponieważ początkowo chciałam być piłkarką ręczną. Myślałam nawet, że to będę robić w przyszłości. Jednak jak to bywa życie zweryfikowało moje plany. Rodzice zabrali mnie z Kadry Juniorek Młodszych i zaprowadzili do szkoły dwujęzycznej. Tam bardzo mi się nudziło i zaczęłam szukać zajęcia dla siebie. Tak trafiłam do teatru szkolnego i zaczęłam się tym interesować. Jestem z Trójmiasta, więc chodziłam na spektakle tylko do Teatru Wybrzeże i Teatru Miejskiego w Gdyni. W jakiś sposób inspirowało mnie to, ale w pewnym momencie zaczęło mi coś przeszkadzać. Jak skończyłam szesnaście lat zauważyłam, że denerwuje mnie linearność tego, co działo się na scenie. Zrozumiałam, że bardziej
pasjonuje mnie ruch i to, co dzieje się z ciałem aktorów. Zupełnie nie pamiętam, jak dowiedziałam się o Wydziale Tańca. Ale postanowiłam, że chce tam studiować i zupełnie na ślepo pojechałam z Trójmiasta do Bytomia. Byłam trzecim rocznikiem, który tam studiował. W trakcie studiów okazało się, że teatr  tańca łączy wszystko to, co mnie interesuje. Tam nie ma granic dla kreatywności.
Zatem co dalej? Uczelnia skończona. Ty Dominika czekasz na obronę, Kasia już wykłada. A jakiś pomysł na to, co poza szkołą? Plany na siebie w przyszłości?
Katarzyna: Pewnie teatr. Ale jeżeli już to swój własny. Projekty i dalszy rozwój w kierunku uświadamiania ludzi – zwiększania ich świadomości w kontekście naukowym i ogólnie świadomości ciała. Chciałabym, żeby publiczność miała większą świadomość i ludzie chcieli to oglądać. Na razie jest to bardzo offowe. Najważniejsze, żeby ludzie mieli potrzebę, żeby przychodzić na spektakle teatru tańca, a nie tylko żebyśmy my mieli potrzebę wystawiania i robienie tego typu teatru. Bo nie o to chodzi. Teatr tańca ma specyficzny sposób komunikowania się. A jeżeli ludzi będą chcieli się komunikować to otworzą się na to. Nie tylko na formę teatru tańca, ale i na ciało, i na ruch. Zatem plan na najbliższy czas to realizacja swoich projektów i rozszerzania świadomości. Jak się uda to będzie super.
Dominika: Ja natomiast chciałabym pograć u kogoś. Robie jakieś małe swoje rzeczy, raczej takie mniejsze formy. Ale zdecydowanie chciałabym teraz skupić się na tym, żeby grać w wielu, różnych spektaklach. Żeby pobadać ten grunt. Mimo, że teraz, jeszcze przed obroną, wciąż byłam jedną nogą w szkole, to już drugą nogą starałam się gdzieś już działać. Gram w kilku spektaklach i eksploruje, co bardzo mnie cieszy. I wiem, że to na pewno jest to. Natomiast tak zupełnie przyszłościowo, to chciałabym móc przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie dalej. Na przykład pracując z młodzieżą.
To może warto byłoby pomyśleć o jakieś współpracy? Duet kształcący i zwiększający świadomość wśród młodzieży i nie tylko?
Kasia: Myślę, że my już to robimy. Na różne sposoby. Takie korelacje i współprace się budują. Zarówno studenci i absolwenci Wydziału Teatru Tańca dużo ze sobą współpracują. Tworzą się różnego rodzaju związki, grupy. Wszyscy próbujemy. Wiele osób zarzuca nam, że nikt po Wydziale Teatru Tańca nie zrobił jeszcze nic wielkiego. Ale wydział jest młody, może i wielkich rzeczy nie zrobiliśmy, ale te korelacje i te współprace są bardzo owocne. A my powoli dochodzimy do tego, którą drogą pójść w kontekście tego, co się dzieje w kraju.
Dominika: Ludzie robią dużo. Jedni realizują się w choreografiach, inni szukają swojego miejsca w teatrach dramatycznych, w których w ostatnich latach wzrosła świadomość ruchu i taniec miał szansę tam zaistnieć. Ludzie też wreszcie nas, tancerzy, zauważają. Tak więc wszystko krok po kroku.
Zatem teraz kilka słów o spektaklu. Skąd pomysł na poruszenie takiego problemu – kobiecości w XXI w.? Pomysł wyszedł od Was, od reżysera?
Katarzyna: To nie wyglądało tak, że Piotrek przyszedł i powiedział – robimy to, w takiej formie. Nie. On wybrał na początku sobie dwie performerki, co już narzuciło temat. Zaczęliśmy od ruchu. Zauważyliśmy, że kobiety na scenie są często w jakiś bardzo dziwnych formach obsadzane, albo dziwnie się prezentują. Faceci wychodzą i są tacy dynamiczni i są tacy cool. A z dziewczynami jest trudniej. Przez to, jakie schematy na siebie narzucamy, to w jaki sposób mamy wyglądać i się poruszać – szczególnie w tańcu. Widzowie wchodząc na spektakl też mają konkretną wizję kobiety na scenie, kobiety która tańczy. Taki utarty od lat schemat, jak dziewczyna powinna wyglądać i jak powinna się ruszać. Piotrek chciał wyjść temu naprzeciw. Ale nie chodziło, o to, żeby powiedzieć: “Patrzcie, teraz pokażę wam kobiety, które wcale nie są kobiece.” Sam temat wypłynął naturalnie, gdzieś między nami się zrodził, ale też sądzę, że Piotr chciał o tym powiedzieć.
Dominika: Też w sporej mierze inspirował sie tym, co wydarzało się pomiędzy nami na próbach. Obserwował nasze relacje – jak jedna jest w stanie budować drugą. Zaczęły się pojawiać konkretne charaktery. I to pociągnęło kolejne inspiracje do tego jak postrzegamy siłę kobiety. A zaczęło się od pracy stricte fizycznej w duecie i nad tym jak operować energią w ciele, żeby była uwolniona, żeby być na scenie, a nie przybierać pozy, nie udawać. Jak się odnaleźć.
Katarzyna: Wystarczy popatrzeć na nas. Wyobraź sobie jak wchodzimy na salę i pracujemy z naszą fizycznością. Jak wyglądamy zupełnie różnie. Nawet w nas wytwarzały się pewne schematy, jak powinnyśmy działać. Że to ja powinnam być osobą silniejszą, a Dominika tą bardziej ulotną, która będzie mi się poddawać. Trochę wyszliśmy temu naprzeciw. Piotrek tego też pilnował. Potem poukładaliśmy te klocki już tak żeby wyjść w kontrze. Była to już decyzja dramaturgiczna, jak ma to wyglądać.
To już ostatnie pytanie. Jak czujecie się na festiwalu, wśród praktycznie samych lalkarzy. Wy, którzy działacie formą, którą jest ciało?
Dominika: Super. My się tu bardzo dobrze odnaleźliśmy. Oba teatry to praktycznie to samo. Widzimy wiele punktów stycznych, w kwestii przywiązywania wagi do detali, do tworzenia formy, do rytmizacji ciała i działania, do dialogu ruchowego. Moglibyśmy się wiele uczyć od siebie.
Katarzyna: Lalka jest martwym przedmiotem, który aktor musi ożywić. A żeby to zrobić musi wziąć pod uwagę wszystkie elementy, którym operuje ludzkie ciało. To jest niesamowite, jak się to obserwuje. Ten rytm, który również dla nas jest bardzo ważny i wyobraźnia lalkarza, jego świadomość cielesna. To jest tak samo. My się tylko inaczej wyrażamy. Łączy nas również to, że zarówno tancerze, jak i lalkarze jesteśmy wykluczeni przez środowisko aktorskie. Ale ja nie mam o to pretensji. Raczej twierdzę, żebyśmy byli wykluczeni, rozwijali się w tym kierunku, który wybieramy. To tylko tworzy nas silniejszymi, bo szukamy inaczej.
Czyli co? Festiwal Wykluczonych Artystów?
Katarzyna: No właśnie nie powinniśmy tak o sobie mówić. Problem w tym, że jeszcze wciąż się tak traktujemy.
Radosław Lis: FESTIWAL ARTYSTÓW WYJĄTKOWYCH.
Dominika: O właśnie! Chyba tak powinniśmy siebie nazywać.
I tym stwierdzeniem zakończmy naszą rozmowę. Dziękuję Wam bardzo. I mam nadzieję, że niedługo spotkamy się na kolejnym festiwalu.


UNIQUE ARTISTS’ FESTIVAL
Karolina Dąbrowska: Where did dance come from in your lives? What were your beginnings?
Dominika Wiak: My mother took me to dance classes. It was acrobatic rock’n’roll. I spent nine years there. But passion for rock’n’roll had exhausted in me after those years and I tried to look for something new. I started to broaden my interests. And I came across theatre group – Theatre of Word and Dance. Later on, I found the Department in Bytom and I returned to dance there in order to find theatre in a completely new way.
Katarzyna Kania: It was different in my case. I started to dance later, because I wanted to be handball player. I even thought that it will be my future profession. But, as it happens, live changed my plans. My parents took me from Younger Juniors Team and placed me in bilingual school. I was bored there and I tried to find something to do for myself. And I came across school theatre. I am from Tri-City, so I saw performance for Wybrzeże Theatre and Municipal Theatre in Gdynia. It inspired me but, at some point something started to disturb me. When I was sixteen years old, I noticed that the linearity of such theatre is not enough for me. In understood that what interested me most was movement and the body of an actor. I do not remember, how I found information about Dance Theatre Department in Bytom. But I decided to try to study there. Unexpectedly, I came from Tri-City to Bytom. My year was the third year to study there. And during studies, it turned out that dance theatre connects everything what interests me. There are no limits of creativity in it.
So, what next? The studies are finished. You, Dominika, are waiting for master’s defence, Kasia, you started to teach. Do you have any ideas and plans for the future?
Katarzyna: Theatre. But my own. Projects and further development – to make people aware about their own bodies, also from the scientific perspective. I would like that the audience was more aware about dance theatre and people wanted to see it more. Now, it is very off stream. The most important is to create the need in people to watch this kind of theatre, and not only to prepare performances and to make this kind of theatre. It is not the case. Dance theatre uses a specific kind of language to communicate. But if people want to try and experience it, they will open towards it and understand. Not only towards dance theatre, but also towards the idea of the body and movement. If it happens, it will be great.
Dominika: I would like to play in performances directed by others, created in different theatres. Now, I do small projects, smaller forms. But my aim is now to play in many different performances. To explore. I am still one leg at school, waiting for master’s defence, but I started to look for places where I can start working. I play in few performances and I explore. I am happy about it. And I am sure that it is what I want to do. And in the future, I would like to share my knowledge and experience. For instance, while working with youth.
So perhaps, it is worth thinking about longer cooperation between you both? Duet – making aware about dance theatre among youth and not only?
Kasia: I think we are doing it already. In different ways. Such cooperations emerge. Students and graduates of Dance Theatre Department work a lot with each other. They create groups, relations. We all try. Some say that graduates of our Department have never done anything spectacular. But the Department is
young, and perhaps we have not achieved anything great yet, but those cooperations are very fruitful. And we, slowly, come to the knowledge, which way to go in context of what is happening in the whole country.
Dominika: People work a lot. Some realize choreographies, others find their places in drama theatres, in which body and movement awareness has increased, and dance has emerged. People begin to notice us. So, step by step.
Few words about the performance. Where did the idea come from? Femininity in the 21st century? Did it come from us or a director?
Katarzyna: It was not the situation, in which Piotr came and said – we will do this and in this form. No. He chose us – two performers, and this choice determined a theme. We began from the movement. We noticed that women on stage are often given very specific parts, strange parts. Men enter the stage and are dynamic, are cool. It is harder with girls. Because of the clichés that we put on ourselves, the way we want to look on stage, to move – especially in dance. The audience has usually very precise vision of the woman-dancer on stage. How she should look and move. Piotr wanted to argue with it. But he did not want to say: ”Look, now I will show you women that are not at all feminine.” The idea came naturally, between us, but I also think that Piotr wanted to make it an open theme on stage.
Dominika: He also inspired himself with what was happening during rehearsals. He observed our relations – how one is able to ‘build‘ the other. Specific characters started to appear. And it started to move the story forward. And it all began from physical work in duet. We explored how to operate with the energy in the body, how to release it and not to make poses, not to pretend. Rather how to find ourselves.
Katarzyna: It is enough to look at us. Imagine that we enter the stage and work with our physicality. We look completely different. And at times even we thought and worked in clichés. That I should be stronger, and Dominika more elusive, surrendering. We started to fight with this kind of thinking. Piotr was in charge. And then we made decision about dramaturgy, how it should be in the end.
It is the last question. How do you feel during the Festival, among puppeteers. You, who work with the form of the body?
Dominika: Great. We found our place here. Both theatres work similarly. We see many tangent points as far as details, form creation, rhythmization of the body and action, physical dialogue are concerned. We can learn a lot from each other.
Katarzyna: A puppet is dead matter, somebody has to give it a life. In order to do it, one has to take into consideration all the elements that make a human body alive. This is amazing, how it can be observed. The rhythm, important for us as well, puppeteer’s imagination, body awareness. The same with dance. But we express it in a different way. We both, dancers and puppeteers are in a way excluded from drama theatre mainstream. I do not raise claims. I rather state that we should stay excluded and should develop ourselves in the direction that we choose. It makes us stronger because we search in a different way.
So? Exlcuded Artists Festival?
Katarzyna: We should not consider ourselves in this way. The problem is that we still treat ourselves like that.
Radosław Lis: UNIQUE ARTISTS FESTIVAL.
Dominika: Yes! Perfect description.
And with this description, we will end our discussion. Thank You very much. And I hope that we will meet soon during the next Festival.
wywiad przeprowadziła/ interviewer: Karolina Dąbrowska

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.